Lubię takie dni, kiedy wychodzę kupić chleb i mleko, a niespodziewanie wracam do domu z czymś zupełnie wyjątkowym... Ostatnio udało mi się kupić słowikowy materiał. I choć szczerze mówiąc wydaje mi się, że to zięby, nazwa już przylgnęła. Na razie powstał jeden notatnik i jedna wpół skórzana księga, z którą będzie mi się bardzo trudno rozstać, kolorystycznie jak da mnie jest idealna. Grzbiet obity rudą zamszowa skórą, do zawiązania bardzo szerokie tasiemki w kolorze stalowym, no i słowiki uwikłane w kwiaty i poziomki.



Naprawdę piękny materiał:)
OdpowiedzUsuńnom, piękności. i tak mi się skojarzył od razu z tym .. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/50/Handschrift.karlsruhe.blb.jpg
OdpowiedzUsuńa to nie przypadkiem William Morris lub jakiś inny arts and crafts?? Ładny
OdpowiedzUsuńZatroskana
to akurat nie Morris, ale wzorowana na jego styl... mam jednak jedną tkaninę zaprojektowaną przez Morrisa :) tylko nie wiem na razie co z nią zrobić, wzory są zbyt duże na mały pamiętnik, drastycznie się ucinają, może coś dużego nią obiję.
OdpowiedzUsuń