7 października 2011

pożegnania, rozstania i nowe czas zacząć

Zastanawiałam się trochę co z tym począć, czy zostawiać, czy kończyć czy może coś zmienić tylko... Ale jednak przenoszę się definitywnie z blogiem w inne miejsce. Wszystkim obserwującym i odwiedzającym Nadim bardzo dziękuję :) 

Moje "nowe przygody" :P pod adresem:  beniaminka.blogspot.com

zapraszam serdecznie 



Pożegnaniowo dwie fotki z sieci, postaram się szybko uzupełnić do nich źródła, nie chcę być bezczelnym podkradaczem... Bardzo podoba mi się zestawienie tych dwóch zdjęć. Jak dla mnie to komplet :)

18 września 2011

leluko

Pisałam kiedyś o zabawkach Buy or Die, które bardzo mi się spodobały. Dziś mam znów odkrycie z dziedziny naszego rodzimego handmejdu :) Leluko szyje misiaki z polaru, futerek i przeróżnych dodatków, które mają czasem wartość sentymentalną, są rodzinnymi skarbami, pamiątkami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Każdy pluszak jest dzięki temu zupełnie inny i ma swoją historię. Znam ich historie bardzo dobrze, ponieważ lelukowa mama to moja dobra przyjaciółka, z czystym sercem mogę więc je polecić, jak swoje własne dzieci :) Niektóre misie mają ręcznie wyhaftowane w misterne wzory brzuszki... Na blogu jest nawet Hatifnat z Doliny Muminków :)) Wiem też, że niebawem zwierzyniec rozrośnie się o całkiem nowe gatunki, które są już w drodze. Ten piękniś na pierwszym zdjęciu to mój najulubieńszy ze wszystkich, jako świruska na punkcie subtelnych kolorów uważam, że on ma idealnie dobrane wszystkie elementy, kolory, faktury... A do tego jest mięciutki jak puch.
Polecam lelukowe misiaki jak swoje własne ;)

Leśny Dzwoneczek

"takie tam" z przyjaciółmi :)))

Pin-up Daisy

peluniowy brzuszek

A  kto lubi notatniki z serii Rosalium Beniaminka Books, ten z pewnością polubi misiaki różane, jak ten

Kwiatowy Nikko

17 września 2011

szarlotkowa sobota :)

Dzisiejszy dzień sponsoruje szarlotka i cyferka 3. Ciasto z jabłkami i śliwkami na dokładkę... Zapach roznosi się po całym domu, same jabłka z cynamonem pachną pięknie, ale zapach zapieczonych śliwek... Jakoś tak błogo mi się robi. Miła odmiana po tym co się tu działo wczoraj :) Poniżej mały urywek z naszej pracowni, tarcze od zegarków, które udało się nam ostatnio wyszperać na targu staroci. Już 25 września kolejne targi, kto będzie w tym czasie w Lublinie niech koniecznie odwiedzi Stare Miasto, targowicze ustawiają się wszędzie.

16 września 2011

nowe notatniki handmade

Kilka nowości z beniaminka books. Niestety ostatnio jestem zalatana okropnie i to jedyne co mogę tu dodać by blog nie usechł :) Okładki i papier zajmują obecnie cały mój wolny czas, ale postaram się to nadrobić wkrótce... marzy mi się tak z pół dnia na blogach... przy kawie z cynamonem :)



6 września 2011

5 września 2011

słowikowo

Lubię takie dni, kiedy wychodzę kupić chleb i mleko, a niespodziewanie wracam do domu z czymś zupełnie wyjątkowym... Ostatnio udało mi się kupić słowikowy materiał. I choć szczerze mówiąc wydaje mi się, że to zięby, nazwa już przylgnęła. Na razie powstał jeden notatnik i jedna wpół skórzana księga, z którą będzie mi się bardzo trudno rozstać, kolorystycznie jak da mnie jest idealna. Grzbiet obity rudą zamszowa skórą, do zawiązania bardzo szerokie tasiemki w kolorze stalowym, no i słowiki uwikłane w kwiaty i poziomki.



2 września 2011

kwiaty polskie

I nawet u mnie nadszedł czas żniw. Całe lato zbierałam kwiaty i kwiatuszki, liście oraz inne rośliny o ciekawych kształtach i kolorach, żeby potem zasuszyć je i umieścić w moich pamiętnikach. Dzisiaj przeglądając stary podręcznik do literatury [należał jeszcze do mojej mamy] akurat pod rozdziałem "Kwiaty polskie" o poezji Tuwima znalazłam pięknie zasuszone maki... płatki są tak delikatne, że nie nadają się na okładki, ale na pewno ozdobię nimi coś wyjątkowego.


Nie ma zbiegów okoliczności, skoro tak się zlożyło wypadałoby wspomnieć o tym, że Julian Tuwim to jeden z moich ulubionych poetów. W dzieciństwie był dla mnie kimś w rodzaju wielkiego wieszcza, takiego raczej sztywniaka, kojarzącego się z kimś surowym, najgorszym rodzajem nauczyciela. Na szczęście już pod koniec podstawówki odkryłam jego prawdziwe oblicze - tańczącego Sokratesa :)


Tak sobie teraz pomyślałam, że może rozwinę tu wątek moich ulubionych poetów, w takich króciutkich migawkach, bardziej obrazkowych jak dziś, raz na jakiś czas...
Kiedy robiłam poniższe zdjęcie przyszły mi do głowy dwie myśli. Pierwsza, że w zaistniałych okolicznościach Tuwim wygląda jakby mu jakaś zwariowana, zakochana nastolatka poprzyklejała wszędzie dowody uwielbienia. Coś w tym może być ;) A druga, że powinni zamieścić zdjęcie młodego Tuwima, takiego zwariowanego, Tuwima z czasów kiedy pisał najbardziej porywająco. I, że w ogóle to taki proces zawieszczenia jest - starszy, nieco surowy pan, który powinien wzbudzajać szacunek i odrobinę lęku. Oczywiście tłucze się po głowie teraz "Tuwim wielkim poetą był!" i koniec, dyskusji nie ma, z wieszczami się nie dyskutuje :)


Że już trafiłem w samo sedno:
Że cnotą jest zlizywać pył
Z ateńskich ulic! Lub im powiedz,
Że cnotą jest w pęcherze dąć!
Że cnotą jest - lać wodę w dzbany!
Albo - wylewać! Wszystko jedno...
A jeśli chcesz - to przy mnie siądź,
Nie piecz swych bułek i rogali,
Będziemy sobie popijali!
No, trąć się ze mną, trąć!
 
[fragment "Sokratesa tańczącego"]





1 września 2011

Dziś jest taki dzień kiedy niemożliwe staje się możliwe :) No to powiedziałam. Powiedziała co wiedziała i czym prędzej odleciała. O.

from here