5 września 2011

słowikowo

Lubię takie dni, kiedy wychodzę kupić chleb i mleko, a niespodziewanie wracam do domu z czymś zupełnie wyjątkowym... Ostatnio udało mi się kupić słowikowy materiał. I choć szczerze mówiąc wydaje mi się, że to zięby, nazwa już przylgnęła. Na razie powstał jeden notatnik i jedna wpół skórzana księga, z którą będzie mi się bardzo trudno rozstać, kolorystycznie jak da mnie jest idealna. Grzbiet obity rudą zamszowa skórą, do zawiązania bardzo szerokie tasiemki w kolorze stalowym, no i słowiki uwikłane w kwiaty i poziomki.



4 komentarze:

piegowata pisze...

Naprawdę piękny materiał:)

leluko pisze...

nom, piękności. i tak mi się skojarzył od razu z tym .. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/50/Handschrift.karlsruhe.blb.jpg

zatroskanakobieta pisze...

a to nie przypadkiem William Morris lub jakiś inny arts and crafts?? Ładny
Zatroskana

nadim pisze...

to akurat nie Morris, ale wzorowana na jego styl... mam jednak jedną tkaninę zaprojektowaną przez Morrisa :) tylko nie wiem na razie co z nią zrobić, wzory są zbyt duże na mały pamiętnik, drastycznie się ucinają, może coś dużego nią obiję.