Kilka nowości z beniaminka books. Niestety ostatnio jestem zalatana okropnie i to jedyne co mogę tu dodać by blog nie usechł :) Okładki i papier zajmują obecnie cały mój wolny czas, ale postaram się to nadrobić wkrótce... marzy mi się tak z pół dnia na blogach... przy kawie z cynamonem :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiętniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamiętniki. Pokaż wszystkie posty
16 września 2011
5 września 2011
słowikowo
Lubię takie dni, kiedy wychodzę kupić chleb i mleko, a niespodziewanie wracam do domu z czymś zupełnie wyjątkowym... Ostatnio udało mi się kupić słowikowy materiał. I choć szczerze mówiąc wydaje mi się, że to zięby, nazwa już przylgnęła. Na razie powstał jeden notatnik i jedna wpół skórzana księga, z którą będzie mi się bardzo trudno rozstać, kolorystycznie jak da mnie jest idealna. Grzbiet obity rudą zamszowa skórą, do zawiązania bardzo szerokie tasiemki w kolorze stalowym, no i słowiki uwikłane w kwiaty i poziomki.
2 września 2011
kwiaty polskie
I nawet u mnie nadszedł czas żniw. Całe lato zbierałam kwiaty i kwiatuszki, liście oraz inne rośliny o ciekawych kształtach i kolorach, żeby potem zasuszyć je i umieścić w moich pamiętnikach. Dzisiaj przeglądając stary podręcznik do literatury [należał jeszcze do mojej mamy] akurat pod rozdziałem "Kwiaty polskie" o poezji Tuwima znalazłam pięknie zasuszone maki... płatki są tak delikatne, że nie nadają się na okładki, ale na pewno ozdobię nimi coś wyjątkowego.
Nie ma zbiegów okoliczności, skoro tak się zlożyło wypadałoby wspomnieć o tym, że Julian Tuwim to jeden z moich ulubionych poetów. W dzieciństwie był dla mnie kimś w rodzaju wielkiego wieszcza, takiego raczej sztywniaka, kojarzącego się z kimś surowym, najgorszym rodzajem nauczyciela. Na szczęście już pod koniec podstawówki odkryłam jego prawdziwe oblicze - tańczącego Sokratesa :)
Tak sobie teraz pomyślałam, że może rozwinę tu wątek moich ulubionych poetów, w takich króciutkich migawkach, bardziej obrazkowych jak dziś, raz na jakiś czas...
Kiedy robiłam poniższe zdjęcie przyszły mi do głowy dwie myśli. Pierwsza, że w zaistniałych okolicznościach Tuwim wygląda jakby mu jakaś zwariowana, zakochana nastolatka poprzyklejała wszędzie dowody uwielbienia. Coś w tym może być ;) A druga, że powinni zamieścić zdjęcie młodego Tuwima, takiego zwariowanego, Tuwima z czasów kiedy pisał najbardziej porywająco. I, że w ogóle to taki proces zawieszczenia jest - starszy, nieco surowy pan, który powinien wzbudzajać szacunek i odrobinę lęku. Oczywiście tłucze się po głowie teraz "Tuwim wielkim poetą był!" i koniec, dyskusji nie ma, z wieszczami się nie dyskutuje :)
Nie ma zbiegów okoliczności, skoro tak się zlożyło wypadałoby wspomnieć o tym, że Julian Tuwim to jeden z moich ulubionych poetów. W dzieciństwie był dla mnie kimś w rodzaju wielkiego wieszcza, takiego raczej sztywniaka, kojarzącego się z kimś surowym, najgorszym rodzajem nauczyciela. Na szczęście już pod koniec podstawówki odkryłam jego prawdziwe oblicze - tańczącego Sokratesa :)
Tak sobie teraz pomyślałam, że może rozwinę tu wątek moich ulubionych poetów, w takich króciutkich migawkach, bardziej obrazkowych jak dziś, raz na jakiś czas...
Kiedy robiłam poniższe zdjęcie przyszły mi do głowy dwie myśli. Pierwsza, że w zaistniałych okolicznościach Tuwim wygląda jakby mu jakaś zwariowana, zakochana nastolatka poprzyklejała wszędzie dowody uwielbienia. Coś w tym może być ;) A druga, że powinni zamieścić zdjęcie młodego Tuwima, takiego zwariowanego, Tuwima z czasów kiedy pisał najbardziej porywająco. I, że w ogóle to taki proces zawieszczenia jest - starszy, nieco surowy pan, który powinien wzbudzajać szacunek i odrobinę lęku. Oczywiście tłucze się po głowie teraz "Tuwim wielkim poetą był!" i koniec, dyskusji nie ma, z wieszczami się nie dyskutuje :)
Że już trafiłem w samo sedno: Że cnotą jest zlizywać pył Z ateńskich ulic! Lub im powiedz, Że cnotą jest w pęcherze dąć! Że cnotą jest - lać wodę w dzbany! Albo - wylewać! Wszystko jedno... A jeśli chcesz - to przy mnie siądź, Nie piecz swych bułek i rogali, Będziemy sobie popijali! No, trąć się ze mną, trąć!
[fragment "Sokratesa tańczącego"]
23 sierpnia 2011
słonecznie
Ostatnio słonecznie się zrobiło bardzo, korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się do lubelskiego skansenu i "domai" czyli odwiedzić naszych lelukowych przyjaciół :) (któzy mieszkają na ulicy Słonecznej właśnie). Przy okazji miałam przyjemność obejrzeć zupełnie przedpremierowe misiaki przytulaki z ogromniastymi uszami, ale o nich napiszę następnym razem, ponieważ uważam, że potrzebują całego posta ;) Dzisiaj robiąc komputerowe porządki znalazłam słoneczne zdjęcie, z okolic maja... lub czerwca. Tęskni mi się za moim pięknym materiałem w pastelove kwiaty... oj tęskni.
10 sierpnia 2011
soczyście
Witam ciepło wszystkich, którzy jeszcze czasem tu zaglądają :) Dziś tylko kilka zdjęć tego, czym się zajmuję i przez co nie mam zupełnie czasu na udzielanie się na blogu... Miałam takie małe postanowienie - więcej kolorów, życia, radości. No i są :) Najulubieńszy ze wszystkich zielony, chce się go zjeść. Więcej na blogu beniaminka books.
23 marca 2011
ogłoszenia duszpasterskie
Postanowiłam w końcu wziąć się za porządki wiosenne. Wszak to już ten czas. Mam ochotę posprzątać wszystko co się da, większość wyrzucić i zafundować sobie odrobinę sterylnego porządku. Oczywiście z moją naturą to rzecz niewykonalna. Ale będę walczyć. Woda z ogniem się zmierzy tej wiosny.
Porządki dotkną również bloga nadim. Już od dawna moje pamiętniki i tematy około książkowe goszczą tu bardzo rzadko, częściej pojawiają się ilustracje-inspiracje [a ostatnio nawet nie pojawia się nic]. Dlatego postanowiłam rozdzielić całkowicie te dziedziny. Tu nadal będę czasem zamieszczać moje inspiracje z sieci, a pamiętniki i albumy zamieszkają pod nowym adresem. O tym jednak wkrótce, ponieważ cała ta operacja jest poniekąd tajna :] Będzie się działo niedługo, oj będzie...
Pamiętniki nadal mieszkają pod adresem beniaminkowym. Serdecznie zapraszam :)
Tymczasem zostawiam namiar również na bloga o wspaniałym klimacie, przesączonym uczuciami, bardzo poetyckim. Nie ma co dużo gadać - Hearblack
Porządki dotkną również bloga nadim. Już od dawna moje pamiętniki i tematy około książkowe goszczą tu bardzo rzadko, częściej pojawiają się ilustracje-inspiracje [a ostatnio nawet nie pojawia się nic]. Dlatego postanowiłam rozdzielić całkowicie te dziedziny. Tu nadal będę czasem zamieszczać moje inspiracje z sieci, a pamiętniki i albumy zamieszkają pod nowym adresem. O tym jednak wkrótce, ponieważ cała ta operacja jest poniekąd tajna :] Będzie się działo niedługo, oj będzie...
Pamiętniki nadal mieszkają pod adresem beniaminkowym. Serdecznie zapraszam :)
Tymczasem zostawiam namiar również na bloga o wspaniałym klimacie, przesączonym uczuciami, bardzo poetyckim. Nie ma co dużo gadać - Hearblack
![]() |
| from Hearblack blog |
28 stycznia 2011
pasteLOVE
Zbliżają się powoli Walentynki... Nie obchodzę tego święta, ale wiem, że niektórzy tak :) Z tej okazji postanowiłam przygotować kilka serduszek i innych pyszności. Zaczęło się od tego, że znalazłam materiał jakby tuszem rysowany w dzikie kwiaty. A potem delikatnie podmalowany akwarelą. Jest tak piękny, że szkoda mi cokolwiek z nim robić, długo się zbierałam, odcięłam jednak trzy kawałki i oto jest :
pastelowe love :) Projekt jest zupełnie prosty, cały urok tkwi w tej tkaninie. Za każdym razem gdy na nią patrzę rozpływam się... Dla smaczku zrobiłam nieco ciemniejszy papier, tak by kontrastował z pastelową okładką.
pastelowe love :) Projekt jest zupełnie prosty, cały urok tkwi w tej tkaninie. Za każdym razem gdy na nią patrzę rozpływam się... Dla smaczku zrobiłam nieco ciemniejszy papier, tak by kontrastował z pastelową okładką.
13 stycznia 2011
na różowo
Ostatnio różowo wychodzi mi wszystko, w myśl taktyki "im bardziej szaro za oknem, tym bardziej kolorowo w domu". Zupełnie niechcący. Snuję się tak... Z dnia na dzień... Zmykam zanim zacznę narzekać :)
10 stycznia 2011
noworoczne pamiętniki
Dawno już nic nie pisałam o księgach moich domowych. Po Świętach postanowiłam zrobić sobie małą przerwę na doładowanie baterii, ale od dzisiaj mam nadzieję, że znów uda mi się wrócić do normalnego trybu życia - pamiętniki, albumy, pamiętniki, albumy... i kilka rzeczy nowych, o których na razie sza! :)
Czy w innych częściach świata również jest tak ponuro jak u mnie? Szaro, buro, zupełny brak słońca... Jedyne co mi się podoba w widoku za oknem to bezlistne drzewa, bardzo graficznie powyginane gałązki akacji. A na nich stada kruków. Nie mam pojęcia dlaczego tyle ich u nas, ale nie wyobrażam sobie już poranka bez ich donośnego krakania. Choć wiem, że są ludzie, których ten dźwięk doprowadza do szału. Całkiem blisko są. Za zieloną ścianą :)
Czy w innych częściach świata również jest tak ponuro jak u mnie? Szaro, buro, zupełny brak słońca... Jedyne co mi się podoba w widoku za oknem to bezlistne drzewa, bardzo graficznie powyginane gałązki akacji. A na nich stada kruków. Nie mam pojęcia dlaczego tyle ich u nas, ale nie wyobrażam sobie już poranka bez ich donośnego krakania. Choć wiem, że są ludzie, których ten dźwięk doprowadza do szału. Całkiem blisko są. Za zieloną ścianą :)
1 grudnia 2010
czas... śnieg... mróz...
Czy wszędzie jest tyle śniegu? Czy tylko u mnie? W jedną noc zasypało całe miasto, tak szczelnie, że w akcie rozpaczy zamknięto drogi wjazdowe. W takich chwilach to nawet myślę, że dobrze nie mieć samochodu. Nie ma jak jeździć, nie ma gdzie zaparkować... Najlepsze są sanki. Na sankach jeździmy do przedszkola. Z sankami chodzimy na zakupy. I zjeżdżamy sobie na nich wszyscy z pięknych górek, których u nas dostatek. Dzisiaj spędziłam na mrozie ponad 4 godzimy i z pełna świadomością swych słów przyznaję, że uwielbiam śnieg i niskie temperatury. Mroźne powietrze jest naprawdę świeże. Miło się nim oddycha. Tak do minus dwudziestu całkiem do wytrzymania :) Nie mogę powiedzieć, że przez śnieg, ale nie mogę również wyjaśnić publicznie z jakiego powodu, trochę mi się przesunął czas. Czas... w ogóle. Cały. Przepraszam wszystkich, którym nie odpisałam na maile. Postaram się to nadrobić jak najszybciej.
Ps. Czy wspominałam już, że zgubiłam dzisiaj telefon biegnąc za sankami? Nie? :) Tak, jestem tak roztargniona, że zgubiłam. A może po prostu "gapa ze mnie" jakby to powiedziała Nadi.
Ale dół, dół jak... szkoda gadać :]
![]() |
| Jeden z nowych "świątecznych" pamiętników, mam nadzieję, że wyrobię się jutro z dodaniem ich do Pakamery... |
Ps. Czy wspominałam już, że zgubiłam dzisiaj telefon biegnąc za sankami? Nie? :) Tak, jestem tak roztargniona, że zgubiłam. A może po prostu "gapa ze mnie" jakby to powiedziała Nadi.
Ale dół, dół jak... szkoda gadać :]
26 listopada 2010
kiermasze Pakamery
Pamiętniki będą na kiermaszach Pakamery w Warszawie przy ulicy Odrowąża 9. Bedzie można dotknąć, otworzyć, powąchać, pomacać :)
Zapraszam
Zapraszam
6 listopada 2010
romantycznie...
Sesyja pamiętnikowa :) konie autorstwa Katarzyny, już niedługo w wersji trójwymiarowej. Są przepiękne, czyż nie? Przy okazji przedstawiam moja piękną laleczkę.
29 października 2010
biało... śniegowo czy ślubnie?
Ponoć niedługo ma padać śnieg. Wszyscy drżą na samą myśl... Ja się cieszę :) Lubię jak jest biało. Lubię jak skrzypi pod stopami. Lubię jak sypie w oczy. I wreszcie będę mogła założyć mój przepiękny kolorowy grubaśny szalik... Same jasne strony. Nowe pamiętniki też są jasne. Najjaśniejsze z możliwych, śnieżnobiałe. Trochę z okazji zbliżającej się pory roku, trochę ślubne, a trochę po prostu puchowe, bo czy jest coś piękniejszego i bardziej delikatnego na świecie niż biały puch?
23 października 2010
nowe ości i jesienne chorowanie
Powoli, ale stanowczo wypełniam swój plan - coraz więcej pamiętników pojawia się w sieci. Lada dzień cały mój wolny czas będę mogła poświęcić tylko na robienie nowych ksiąg. Może wreszcie uda mi się zrealizować zaległe zamówienia i całkiem nowe pomysły... Na razie jeszcze trochę chorujemy, znaczy się ja trochę, a Nadi to nawet bardzo. Nici z przedszkola, a tym samym czasu tzw. wolnego... Być może w poniedziałek Nadi pójdzie do swoich Biedronek, codziennie opowiada, że tęskni za Julcią, Justynką i Pawełkiem. Od początku września jest ciągle chora, już nie wiem co mam robić, zaprzyjaźniłyśmy się na dobre z Panią doktor - w końcu widujemy się często. Może ktoś z Was zna jakieś niezawodne lekarstwo na uodpornienie dziecka zaczynającego edukację? [czyli przebywającego 7 godzin dziennie wśród kompletnie zakichanych i zasmarkanych rówieśników].
Wystawiałam kilka pamiętników, które znalazłam ostatnio w pudle. Leżały tam od 4 miesięcy czekając, aż sobie o nich przypomnę. Można spotkać je w Arsneo i na allegro. Postaram się, żeby na allegrowej stronie ciągle były dostępne jakieś księgi w cenach nieco niższych niż w galeriach. A już niebawem prawdziwe nowości, które właśnie rodzą się w formie szkiców. W realu zaistnieją po odkryciu genialnego lekarstwa na przeziębienie przedszkolaka.
Pamiętniki Beniaminki polecają się na jesień :)
Wystawiałam kilka pamiętników, które znalazłam ostatnio w pudle. Leżały tam od 4 miesięcy czekając, aż sobie o nich przypomnę. Można spotkać je w Arsneo i na allegro. Postaram się, żeby na allegrowej stronie ciągle były dostępne jakieś księgi w cenach nieco niższych niż w galeriach. A już niebawem prawdziwe nowości, które właśnie rodzą się w formie szkiców. W realu zaistnieją po odkryciu genialnego lekarstwa na przeziębienie przedszkolaka.
Pamiętniki Beniaminki polecają się na jesień :)
16 października 2010
blue velvet
Kto oglądał ten film? Czy raczej kto go nie oglądał? Kiedy byłam w ciąży "przerobiłam" chyba wszystkie filmy Lyncha, z całą serią "Twin Peaks" włącznie :] Oczywiście bałam się przeokropnie, jak to ja - gdy na ekranie zaczyna się dziać cokolwiek, co mogłoby sugerować, że za 10 minut wydarzy się potworność nad potwornościami, ja już umieram ze strachu. Nie przerażają mnie tak sceny straszne, jak samo poczucie, że za chwilę może się coś stać. Taka zajęcza natura. Najbardziej przeżywałam "Lost Highway", tam od początku do końca ma się wrażenie, że za chwilę wydarzy się najgorsze. Mimo wszystko lubię wracać do tych filmów. David Lynch jest genialny.
Ale, ale! Absolutnie nie polecam filmów Lyncha kobietom ciężarnym :) co mogłoby wynikać z kontekstu. Ponoć kobiety w stanie błogosławionym są wyczulone na różnego rodzaju wstrząsy i wzruszenia.
Przejdźmy jednak do sedna sprawy...
Nowe granatowe pamiętniki, mięciutkie jak puszek (nie - nie są obite aksamitem ze szlafroka Isabelli Rossellini). Jeden z serduchem - płatkiem dzikiej róży, a drugi z niezapominajką. W najbliższym czasie będą dostępne w sieci.
Ale, ale! Absolutnie nie polecam filmów Lyncha kobietom ciężarnym :) co mogłoby wynikać z kontekstu. Ponoć kobiety w stanie błogosławionym są wyczulone na różnego rodzaju wstrząsy i wzruszenia.
Przejdźmy jednak do sedna sprawy...
Nowe granatowe pamiętniki, mięciutkie jak puszek (nie - nie są obite aksamitem ze szlafroka Isabelli Rossellini). Jeden z serduchem - płatkiem dzikiej róży, a drugi z niezapominajką. W najbliższym czasie będą dostępne w sieci.
7 września 2010
albumiki
Trzy albumy, które szukają domu :) zrobiłam je na indywidualne zamówienie, ale Pani, która zamówiła już się nie odezwała. Istnieje możliwość zakupienia tylko jednego lub dwóch. W odróżnieniu od pamiętników mają prawie dwa razy szersze grzbiety pozwalające na wklejenie zdjęć bez obawy, że album "spuchnie" i nie będzie chciał się domknąć. Tradycyjnie 140 stron, papier marmurkowy, 80g/mkw.
30 sierpnia 2010
pamiętniki barokowe
Ostatnio staram się robić milion rzeczy na raz i naprawdę nie mam czasu na nic. A przynajmniej tak mi się wydaje. To uczucie potęguje fakt, że wszystko zaczynam, a niewiele kończę :)
Bardzo dawno robiłam pamiętniki barokowe [roboczo nazywane przeze mnie marszczuchami], teraz postanowiłam to nadrobić. Na razie jakoś tak wyszło, że pojawiły się kolory waniliowo-różowe, choć na zdjęcia czekają już inne. Wszystkie kolory tęczy. Tylko kiedy znajdę na to czas? :)
Bardzo dawno robiłam pamiętniki barokowe [roboczo nazywane przeze mnie marszczuchami], teraz postanowiłam to nadrobić. Na razie jakoś tak wyszło, że pojawiły się kolory waniliowo-różowe, choć na zdjęcia czekają już inne. Wszystkie kolory tęczy. Tylko kiedy znajdę na to czas? :)
19 sierpnia 2010
decobazaar
tym razem na stronie głównej Decobazaar znalazł się mój pamiętnik :) najpierw długo, długo nic, a potem w dwóch galeriach jednocześnie. bardzo mi miło [tak wiem powtarzam się, ale naprawdę miło mi].
16 sierpnia 2010
pakamera
granatowa księga z hortensjami znalazła się na głównej stronie Pakamery. ostatni raz coś mojego gościło tam chyba dwa lata temu. miło mi i dziękuję :)
12 sierpnia 2010
róż vintage
nie znalazłam sukienki [jeszcze], ale mam aksamit! jak już wcześniej wspominałam, ostatnio uwielbiam ten kolor. zrobiłam kilka pamiętników dla Pakamery i Decobazaar w tym boskim różu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































